-
utrata wartosci pojazdy - jaka? | "kukuryk" <mclessNOSPAM@poczta.fm>
Auto w 10 dniu po opuszczeniu salonu miało stłuczke.
Wartosć naprawy to ok 10 000 (zawieszenie, lakierowanie, lampy, maska,
blotnik, zderzak itd)
Koszt nowego samochodu to 60000.
Ile odszkodowania wołać od ubezpieczyciela za utrate wartości pojazdu po
stłuczce?
Pozdrawiam
K
-
Re: utrata wartosci pojazdy - jaka? | "Dman-666" <dman666topodpucha@torztofejk.o2.pl>
Patrze a tu w szybce robal taki: news:h5gmho$9jc$1@inews.gazeta.pl ! Pewnie
kiero jakis, ten kukuryk . Tak se patrze i patrze jak nawija makaron na
uszy:
> Auto w 10 dniu po opuszczeniu salonu miało stłuczke.
> Wartosć naprawy to ok 10 000 (zawieszenie, lakierowanie, lampy, maska,
> blotnik, zderzak itd)
> Koszt nowego samochodu to 60000.
>
> Ile odszkodowania wołać od ubezpieczyciela za utrate wartości pojazdu po
> stłuczce?
> Pozdrawiam
Z palca to sobie mozna wyssac ;)
Nie spotkalem sie zeby ktos wyplacil na widzimiesie tego typu
odszkodowanie.
Zaplacic rzeczoznawcy i z protokolem do ubezpieczalni.
O ile pamietam to jest jakies 15% od kwoty naprawy.
--
Dman-666
6A13 z bombom LPG, Stolec
-
Re: utrata wartosci pojazdy - jaka? | "kukuryk" <mclessNOSPAM@poczta.fm>
>
> Z palca to sobie mozna wyssac ;)
> Nie spotkalem sie zeby ktos wyplacil na widzimiesie tego typu
> odszkodowanie.
> Zaplacic rzeczoznawcy i z protokolem do ubezpieczalni.
> O ile pamietam to jest jakies 15% od kwoty naprawy.
>
Wydawało mi sie, ze rzeczoznawca bedzie niezbedny gdy ta utrata wartosci
bedzie mocno podwazalna.
Tu jest przypadek niemal nowego auta (10 dni po opuszczeniu z salonu mialo
miejsce zdarzenie).
Utrata wartosci jest tutaj pewna.
Rzeczoznawca chce ponad 300 zł w Warszawie za taką wycene.
Mowi ze nawet nie musi ogladac auta, niezbedny mu papier z serwisu z wykazem
wymienionych czesci i ich kosztem, i zakresem prac.
kukuryk
-
Re: utrata wartosci pojazdy - jaka? | "Dman-666" <dman666topodpucha@torztofejk.o2.pl>
Patrze a tu w szybce robal taki: news:h5gop9$ipr$1@inews.gazeta.pl !
Pewnie kiero jakis, ten kukuryk . Tak se patrze i patrze jak nawija
makaron na uszy:
> Wydawało mi sie, ze rzeczoznawca bedzie niezbedny gdy ta utrata
> wartosci bedzie mocno podwazalna.
Oczywiscie mozesz poprosic TU o taka kalkulacje...ale zdziwylbym sie jakby
Cie satysfakcjonowala.
> Tu jest przypadek niemal nowego auta (10 dni po opuszczeniu z salonu
> mialo miejsce zdarzenie).
> Utrata wartosci jest tutaj pewna.
Zawsze jest pewna. Nie ma znaczenia wiek auta.
> Rzeczoznawca chce ponad 300 zł w Warszawie za taką wycene.
Normalny koszt.
> Mowi ze nawet nie musi ogladac auta, niezbedny mu papier z serwisu z
> wykazem wymienionych czesci i ich kosztem, i zakresem prac.
Dokaldnie tak. Wycena to prosta matematyka na poziomie szkoly podstawowej. Niestety
Ty nie masz stempla rzeczoznawcy i Twoja kalkulacja (chocby byla identyczna z wycena
rzeczoznawcy) jest raczej bez wartosci dla TU.
Zastanow sie czy Ci sie oplaca inwestycja w 3 paczki. Mnie sie oplacalo.
--
Dman-666
6A13 z bombom LPG, Stolec
-
Re: utrata wartosci pojazdy - jaka? | "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl>
Użytkownik "kukuryk" napisał w wiadomości
news:h5gop9$ipr$1@inews.gazeta.pl...
> Wydawało mi sie, ze rzeczoznawca bedzie niezbedny gdy ta utrata
> wartosci bedzie mocno podwazalna.
> Tu jest przypadek niemal nowego auta (10 dni po opuszczeniu z
> salonu mialo miejsce zdarzenie).
> Utrata wartosci jest tutaj pewna.
Ale w jakiej wysokosci ? :-)
Nikt nie sprzedaje 10 dniowego auta, w calosci czy po naprawie,
wiec o ile spadla wartosc ?
Jak sie zaczniesz sadzic, to opinia rzeczoznawcy bedzie podstawa.
> Rzeczoznawca chce ponad 300 zł w Warszawie za taką wycene.
> Mowi ze nawet nie musi ogladac auta, niezbedny mu papier z
> serwisu z wykazem wymienionych czesci i ich kosztem, i zakresem
> prac.
Bo nie musi, on ma ustalic ile jest warte takie auto bezwypadkowe a
ile wypadkowe i wywnioskowac utrate.
Koszt rzeczoznawcy pokrywa sprawca/ubezpieczyciel .. jak wygrasz
sprawe :-)
No chyba ze twoj adwokat przekona ubezpieczyciela ze zasadnym jest
wyplata ceny zakupu i przejecie wraku.
Na miejscu sadu to bym taki wniosek zaklepal bez wahania, niech
sobie dalej ubezpieczyciel robi co chce - sprzedaje zloma,
naprawia, wezmie jako auto sluzbowe ... no ale ja nie jestem sedzia
:-)